Tyle mysli na raz

Atakuje mój umysł

Tyle mysli ogarnia mnie wciąż

Pełne obaw i strachu

Pełne bólu i rozczarowań

Choć staram się obierać je w słowa

Wyrzucać z siebie, wykrzec by wszyscy słyszeli

Nie daje mi to nic

Słowa wiedna w locie bo są innym obojętne

Mysli mówiły bym powiedziała je

Lecz skierowane do osoby, której tyczyły

Zwiedly, gdyż tej osoby nie interesowały

Teraz nadchodzą myśli….

Jak ktoś czegoś nie przeżył

To nie zrozumi, a czego się spodziewalas?

Siadam na łóżku zalana łzami, a myśli dalej krążą

W około nikogo, choć ludzi wiele

Już nie zasypiam sama, muszą być leki nasenne

Gdyż myśli nie pozwaja spać

One się toczą we mnie jak złośliwy nowotwór

I zadaja wciąż te same pytania

Ile jeszcze będę cierpieć?

Ile jeszcze uda mi się tak żyć?

Ile jeszcze chorób mnie będzie męczyć?

I kiedy znów stracę dom

W kraju gdzie nie ma przyszłości

Gdzie chorzy są wykluczeni

Pozostają im tylko myśli, gdy na walkę przyszedł kres

Wszystko się kończy

Siła, nadzieja i wiara w lepsze jutro

Lecz jedynie myśli się nie kończą

Te towarzyszą do samego końca

Pomimo prób zamiany je w słowa lub co lepiej w czyn

Wracają jeszcze z większą siłą

Skończą się z dniem ostatecznym dla każdego człowieka

Ucichna jak ucichnie ciało i dusza człowieka

I tak zakończą swój żywot mysli

Jak i ja zakończę go

Lecz po grób będą nekac, męczyć i szeptac w głowie

Zamieniając życie w koszmar

ZAPRASZAM NA INNE BLOGI:

Życie na marginesie

Złote myśli

Wędkarstwo

Od serca dla serca

Zdj. tytułowe z internetu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *